Doradcy podatkowemu mojego klienta z Austrii przydarzyła się następująca przygoda:
Pewnego dnia zabrał swoją 12 letnia córkę do niedawno kupionego samochodu i pojechał kilkaset kilometrów do tzw. safari park w Dolnej Austrii, gdzie oglądało się zwierzęta jadąc przez teren parku zamkniętym pojazdem.
Kiedy jechali przez wybieg dla słoni córka otworzyła okno na 20 cm aby zrobić kilka zdjęć. W pewnym momencie jeden ze słoni wsunął swoją trąbę do samochodu. Spanikowana dziewczynka nacisnęła przycisk podnoszący szybę i zamykające się okno przycisnęło końcówkę trąby. Słoń, próbując sie uwolnić uderzył łapą w drzwi pojazdu robiąc potężne wgniecenie.
Ojciec, wkurzony poważnym uszkodzeniem nowego samochodu po wyjechaniu z parku wypił dla uspokojenia kilka piw, po czym w kiepskim nastroju rodzina udała się w długą podróż do domu.
Tuż przed Graz utknęli na autostradzie, na której był wypadek. Po chwili podjechał do nich radiowóz policyjny wezwany do kraksy. Radiowóz zatrzymał się, a policjant widząc świeże uszkodzenie podszedł do naszego bohatera i rozegrała się następująca scena:
- “Pan tez brał udział w tym wypadku?”
- “Nie!”
- “To skąd ma pan takie uszkodzenie pojazdu?”
- “Słoń mnie kopnął!!
“”!!?? Kontrola dokumentów, kontrola alkoholowa!! Proszę wysiąść z samochodu i dmuchnąć w alkomat!!”
Alkomat wykazał niestety taki poziom alkoholu, że pechowamu kierowcy na miejscu odebrano prawo jazdy.
To była droga wycieczka

9 Comments
Ciekawe czy wyjeżdżając z Zoo myślał sobie ‘gorzej już być nie może’
cóż… zdarza się najlepszym.
Uuaa, historia jakby wyjeta z filmu
Mandat za jazdę po alkoholu ciężko moim zdaniem nazwać “pechem”. Raczej należy się cieszyć, że nietrzeźwy kierowca nie miał okazji spowodować wypadku, który mógłby mieć znacznie poważniejsze skutki.
Dwie rzeczy mi tutaj nie pasują. Na miejscu głównego bohatera bardziej niż wgnieceniem martwiłbym się uszkodzeniem trąby słoniowi i bezpieczeństwem dziecka (również psychicznym) + koncepcja wypicia “kilku piw dla uspokojenia” i wielogodzinnej jazdy też nie bardzo mi odpowiada.
Ale w końcu – “nieszczęścia chodzą parami”
Pozdrawiam serdecznie
Ludwik
Historia zabawna, ale popieram zdanie Magdy, ojciec zamiast cieszyć się, że słoń nie zranił dziecka, sam nieodpowiedzialnym zachowaniem – jazdą pod wpływem alkoholu – naraził dziecko na niebezpieczeństwo.
PS. nie wiedziałam, że są takie zoo safari park, gdzie można samochodem jechać po wybiegu dla słoni. Raczej sądziłabym, że miejsce wybiegu powinno być odgrodzone od miejsca przejazdu samochodów – dla bezpieczeństwa zwierząt
Witajcie,
Zachowanie tego Pana, było tak niedojrzałe i żenujące, że szczerze dziwi mnie, że wpadł na pomysł, żeby ją komuś opowiadać.
Na plus zasługuje jedynie jego zachowanie podczas kraksy na autostradzie, czyli to że nie próbował oszukać firmy ubezpieczeniowej podczepiając się pod wypadek, o ile było to wykonalne…
Pozdrawiam, życząc wolności od cierpień, wynikających z uszkodzeń posiadanych urządzeń.
Artur
“Słoń mnie kopnął” byłoby śmieszne, gdyby nie kontekst – czyli to, że bohater historyjki to postać zdecydowanie negatywna przez swoją nieodpowiedzialność i krótkowzroczność.
safari park – Czy wjeżdżając na teren takiego parku nie godzimy się na przestrzeganie przepisów w nim obowiązujących?
córka otworzyła okno na 20 cm aby zrobić kilka zdjęć – z tego co się orientuję to spora ilość samochodów ma blokady otwierania szyb – tylko kierowca ma możliwość obsługi okien,
Ojciec, wkurzony poważnym uszkodzeniem nowego samochodu – a na co tu się wkurzać, przecież tak naprawdę nie upilnował on swojej córki co w konsekwencji doprowadziło do zaistniałej sytuacji
Tak naprawdę to moim zdaniem powinien być pociągnięty do odpowiedzialności za łamanie przepisów obowiązujących w parku safari.
wypił dla uspokojenia kilka piw – gratuluje postawy i sposobu radzenia sobie z “problemem” oraz przykładu dla córki – choć nie wiem jak można wgniecenie drzwi nazwać problemem
po czym w kiepskim nastroju rodzina udała się w długą podróż do domu – bezwzględne karanie pijanych kierowców , żadnych taryf ulgowych, jedziesz pijany i się rozbijesz Twój problem, ale on nie jechał sam, był z córką ,i jeszcze są inni uczestnicy ruchu drogowego.
A co do kontroli policyjnej to tylko dziękować za czujność i mam nadzieję że został odpowiednio potraktowany.
@Rafał
A tam. Najlepszym sie zdzarza;)